Nadwarciańskie chęchy
-
DST
34.30km
-
Teren
4.00km
-
Czas
01:39
-
VAVG
20.79km/h
-
Sprzęt Cube Analog
-
Aktywność Jazda na rowerze
Ten blog stanie się niebawem pamiętnikiem mej niemocy. Mej niemocy wyjechania z Poznania. Ale może ta niemoc z miłości do rodzinnego miasta wynika? Ale musi to być miłość bardzo zaborcza, szowinistyczna, bo wstrętne mi było nawet wyjechać do sąsiedniej, przyjaznej gminy Czerwonak, żeby po raz kolejny zdobyć Dziewiczą Górę.
W każdym razie, zupełnie lajtowo (bo i nie chciało mi się i mimo słonecznej pogody zimny wietrzyk wiał zniechęcająco...) pojechałem sobie w chęchy nad Wartą na wysokości Wilczego Młyna i Naramowic. Trasa wiodła przez - jak zwykle - Maltę, następnie wzdłuż Hlonda, mostem Lecha, Lechicką koło lewobrzeżnej oczyszczalni do Wilczego Młyna.
Przy oczyszczalni moje nozdrza owionęły dwa zapachy. Pierwszy był niemiły (zgniły siakiś taki), ale drugi lekko orzeźwiający (coś jak chlor albo Domestos). Nie wiem co to było, ale zapytam szwagierki. Ona zrobiła studia kierunkowe i miała praktyki w Koziegłowach, może coś pamięta?
Po osiągnięciu Wilczego Młyna zjechałem nad Wartę, szukając przez chwilę magicznej ścieżki, która pozwoliłaby dotrzeć od mostu Lecha do wiaduktu kolejowego wzdłuż lewego brzegu Warty. Ale takowa chyba nie istnieje.
A potem było mozolne pedałowanie i parę widoków, jak poniżej. Powrót przez Rubież, Łużycką, Stroińskiego, Mieszka, Cytadelę, Garbary, Estkowskiego i Maltę.
Monumentalna estakada kolejowa na trasie poznańskiej obwodnicy kolejowej oraz nie mniej monumentalne rury z gorącą wodą z elektrociepłowni Karolin.
A oto i wspomniana elektrociepłownia. Z tego brzegu Warty wygląda jak słynna perelowska inwestycja w szczerym polu (faktycznie znajduje się w "poligono industrial" obok m.in. zakładów Unilever/Amino i Bridgestone).
Fauna Poznania, cz. I. Królik nadwarciański.
Fauna Poznania, cz. II. Koza. Ulubione zwierzę hodowlane wspomnianej szwagierki.


