Solinari
-
DST
24.90km
-
Teren
18.00km
-
Czas
01:10
-
VAVG
21.34km/h
-
Sprzęt Cube Analog
-
Aktywność Jazda na rowerze
Pogoda w niedzielę była nieco myląca. Nad ranem pokropiło i wilgoć się utrzymywała przez dłuższy czas. A potem przyszedł wiatr, który wprawdzie szybko przesuszył asfalt, ale był dość przenikliwy, więc pomimo, że termometr pokazywał 8 st., to było dość zimno.
Wyruszyłem po 13, a więc dość późno jak na mnie. Zaplanowałem krótką wycieczkę, przez Olszak do Garbów, powrót przez Szczepankowo i Kobylepole.
Pogoda była wietrzna i szarobura, choć momentami przez chmury przebijało się zachodzące już słońce. W takich okolicznościach przyrody postanowiłem zapodać sobie dousznie album "Solinari", amerykańskiej formacji doom-death metalowej Morgion. Nie zaowocowało to szybką jazdą, bo jak się można spodziewać, "Solinari" to album utrzymany w wolnym tempie, z walcowatymi, charkotliwymi riffami przeplatanymi ambientowymi, nastrojowymi wstawkami, budującymi ponury, choć nie do końca złowrogi nastrój.
Nie czułem więc presji, aby jechać szybko, co więcej - czasem nawet zwalniałem, żeby zmniejszyć szum wiatru w uszach i lepiej słyszeć muzykę :)
Muzyka świetnie komponowała mi się z aurą, a w jednym momencie aż ciary przeszły mi po plecach: akurat jakieś tajemnicze odgłosy słyszałem w słuchwkach, a tu nagle wiatr uderzył w poszycie przede mną i jechałem otoczony wirującymi liśćmi. Czary, normalnie :)


