Zdobycie Śnieżnika
-
Aktywność Jazda na rowerze
To wprawdzie nie wycieczka rowerowa, ale zdobycie Śnieżnika zimą warto odnotować. Wyprawa została zorganizowana przy okazji firmowej integracji. Większość uczestników, pojechała z Międyzgórza (gdzie nocowaliśmy) na narty na Czarną Górę, jednak najtwardsi, w tym ja :p, poszli zdobyć najwyższy szczyt w okolicy. Troskliwy organizator zapewnił nam przewodnika z GOPR, który sprawnie pomykał nartach skitourowych (pierwszy raz takie widziałem, ale ja z nartami mam rzadko do czynienia). Myśmy szli za nim, od pewnego momentu już używając rakiet. Ja założyłem je jako pierwszy i kiedy przy podejściu do schroniska zapadłem się po kolana, z tyłu odezwały się głosy "łeee, nie działają". Jednak osoba, która szła po mnie bez rakiet zapadła się już po pas. Czyli jednak, coś one, prawda, dają... :)
Hardkor przy podejściu zaczął się na samym szczycie - dopadł nas mroźny wiatr i śnieg, naprawdę było nieźle. Dla mnie, który nie zdobywa co roku ośmiotysięczników, były to najbardziej ekstremalne warunki górskie jakich doświadczyłem. Oczywiście nie groziły nam lawiny, odmrożenia, wygłodzenie i wyziębienie, co nie zmienia faktu, że radość z podejścia była :)
Warto rakiety zimą założyć!
A tak kończą Ci, co nie założą :)
Schronisko "Na Śnieżniku" (nie jest samym szczycie, co warto zaznaczyć)
Choinki :)


